MENU






30 ostatnich rozważań
na dzisiaj | na jutro
Indeks tekstów biblijnych


Słowo Boże na dziś



Środa, 20 lutego 2019 roku

Marek 8,22-26


Przyprowadzili Mu niewidomego


Potem przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: Czy widzisz co? A gdy przejrzał, powiedział: Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa. Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał [on] zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. Jezus odesłał go do domu ze słowami: Tylko do wsi nie wstępuj!.


Gdy człowiek nie chce uznać, że są w nim sprawy, które należy zmienić, może stać się niewidomym. Nie widzę i nie chcę widzieć, stając się tym samym niewrażliwym na to, co mnie osłabia lub niszczy.

Wydaje się, że człowiek pozbawiony poczucia bezpieczeństwa, albo krytycznego stosunku do samego siebie, ma oczy zamknięte.

Potrzeba nam kogoś, kto swoją dobrocią pozwala i umożliwia zdobycie się na odwagę spojrzenia w twarz temu, na co zamykamy oczy. Gdy się boimy, zamykamy oczy, a niekiedy również serce. Potrzebny jest ktoś, kto zobaczy, że mamy je zamknięte.

Jezus kładzie na niewidomego ręce. Przypomina to gest modlitwy wstawienniczej za drugiego człowieka. Potrzeba było, aby ten człowiek odczuł, że może być blisko Jezusa ze swoją biedą.

Człowiek ślepnie, gdy traktuje rzeczywistość ziemską, jako przeszkodę na drodze uświęcenia. Gdzie bliskość Pana, tam wszystko to, co traktowałem jako ciężar, staje się pomocą.

Co przyczynia się do przejrzenia? Pokora. Potrzeba pochylenia się nad swoim brudem. Może należy odkryć, że zbyt radykalnie, a nawet w sposób perfekcyjny chciałem przeżywać moje życie. Miało ono być bez zastrzeżeń.

Gdy wychodzimy z grzechu, który nas bardzo upokarza, otwierają się nam oczy i uczymy się inaczej patrzeć na to, co było i na to, co będzie.

Grzech uczy pokory tych, którzy pozwalają dotknąć się Jezusowi. Nie zmieniają się ci, którzy nie pokornieją przez skruchę, która winna być stylem życia po zbłądzeniu.

Ważne jest to, aby siebie nie potępiać, bez względu na to, jak złe było czy jest moje życie. Stać mnie na miłość do samego siebie, ponieważ Chrystus miłuje mnie, żyjąc "bliżej mnie, niż ja samego siebie".

W życiu trzeba szukać tego, co wzmocni mojego ducha, odnowi go. Nie chować się za innymi, nie szukać podpórek w człowieku. Myśleć samodzielnie i uczyć się wprowadzać korektę w swoje myślenie tam, gdzie jest ono zagrożone kolejną ślepotą. Trzeba pozwolić, aby inni, od czasu do czasu popatrzyli krytycznie na moje życie. To zbliża i leczy.


Liczba wyświetleń strony: 5564 * Liczba gości online: 7 * Ostatnia aktualizacja: 2019-02-20
© 2002-2019 by ks. Józef Pierzchalski SAC