MENU






Czy można posłuchać spowiednika?



Szczęść Boże, pragnę zapytać, czy osoba znerwicowana, skrupulatna, mająca nawet przez lekarza zdiagnozowane tego typu stany ma prawo oprzeć się na opinii stałego spowiednika/kierownika w razie ciągłych wątpliwości? Jeśli mowa o grzechach, za które normalnie wymaga się konkretnego zadośćuczynienia: oszczerstwo, kradzież, a spowiednik uzna, że daną konkretną sytuację wolno zostawić, przeciąć, nie wracać do niej (kiedy sytuacja nie jest jednoznaczna np. w przypadku korzystania z pomocy państwa)? Czy można posłuchać spowiednika, uznając, że w danej chwili życia ważniejsze jest zaufanie, powierzenie się niż lękowe (motywowane przede wszystkim strachem przed piekłem i niezadowoleniem z siebie) próby naprawiania, zadośćuczynienia? Zastanawiam się, czy taka osoba ma mimo wszystko obowiązek podjęcia prób naprawy grzechu, nawet jeśli nie jest do końca do tego przekonana (bo ma wątpliwości, do których dokłada się to, że spowiednik pozwolił daną sprawę odłożyć na bok). Czy może być tak, że za dostosowanie się do rady spowiednika, która byłaby w oczach Boga błędna, penitent mógłby pozostać w grzechu i... zostać potępiony? Czy wolno spowiednikowi ufać, gdy budzą się wciąż wątpliwości? Czy ocenę takiego zachowania zmieniałoby to, że dany penitent jest wręcz od spowiednika/kierownika emocjonalnie "uzależniony" i trudno mu podjąć jakąś decyzję bez jego wsparcia? Pozdrawiam!



W sytuacji skrupułów osoba powinna zaufać spowiednikowi i jego wskazaniom. Ma ona prawo oprzeć się na opinii stałego spowiednika/kierownika w razie ciągłych wątpliwości. To, co spowiednik mówi, powinna to wykonać. Mam na uwadze zostawienie danej sytuacji, przecięcie danej sprawy, nie powracanie do niej. Można posłuchać spowiednika, uznając, że w danej chwili ważniejsze jest zaufanie, powierzenie się, niż lękowe próby naprawiania, zadośćuczynienia.

Osoba ta powinna rozmawiać ze stałym spowiednikiem. Będąc znerwicowana i skrupulatna zawsze będzie miała wątpliwości czy dobrze postępuje, a także, czy właściwie postępuje jej spowiednik. Jeśli spowiednik udziela rady, nie jest ona błędna w oczach Boga, penitent nie pozostaje w grzechu. Nie może też, z racji problemu o którym mówi, zostać potępiony. W takich sytuacjach obowiązuje, konieczne jest posłuszeństwo spowiednikowi stałemu, który posiada ogląd spraw danej osoby na przestrzeni czasu.

Wolno i trzeba spowiednikowi zaufać, choć budzą się w tej osobie wątpliwości. Ocenę takiego zachowania nie zmienia nawet emocjonalne uzależnienie od spowiednika.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 192 * Liczba gości online: 4 * Ostatnia aktualizacja: 2018-10-23
© 2002-2018 by ks. Józef Pierzchalski SAC