MENU






Chyba zabiłem człowieka



Szczęść Boże. Drogi Ojcze, chyba zabiłem człowieka. Pisałem do Księdza kilka razy o mojej miłości do pewnej kobiety i o bólu, który przeżywałem , kiedy oznajmiła mi, że półtora mies od naszego rozstania poszła do łózka z innym facetem. Zadawałem sobie pytania czy ona kiedykolwiek mnie kochała, skoro tak postąpiła. Ksiądz powiedział mi, że nie i dal rady, abym o niej zapomniał. TO było 15 lutego gdy do Księdza napisałem ostatni raz. Księdza wsparcie postawiło mnie na nogi. Przestałem o niej rozmyślać i choć miłość nie ustała, to zacząłem uczucia bagatelizować i starałem się odpychać wszelkie myśli związane z jej osobą. Prawie udało mi się wyleczyć.Były momenty że czułem obojętność. Ona ostatnio znów zaczęła się kontaktować. Wtedy ból i wspomnienia ożyły. Chciałem aby poczuła to samo co ja czułem kiedy poszła do łóżka z kimś i wymyśliłem taki oto akt zemsty. Poprosiłem koleżankę aby udawała że jest moją świeżo poślubioną żoną. Chciałem zadać jej ból i wzbudzić zazdrość. Koleżanka, z która mnie nic nie łączy, zgodziła mi się pomóc. Zgodziła się dać do internetu zdjęcia, na których całuję ją w policzek. Na drugim zdjęciu ją obejmuję. To był fałsz, bo naprawdę z tą koleżanką nic mnie nie łączy.To było ukartowane. Opublikowałem w internecie zdjęcia, na których się przytulamy. A na próby kontaktu mojej byłej miłości napisałem tak: ''Od niedawna mam żonę, nie życzę sobie korespondencji ani żadnej znajomości z Tobą''. Chciałem spalić mosty jednocześnie zadać jej ból tym, ze tez sobie kogoś znalazłem. Poza tym moja koleżanka odkryła że ona prowadzi teraz firmę na czarno. Napisała do niej, aby ją postraszyć, że zgłosi jej lewe interesy do urzędu skarbowego i żeby spodziewała się wezwania w celu wyjaśnienia i ewentualnej kary finansowej. Nie mieliśmy zamiaru jej zgłaszać nigdzie, ale tylko ją postraszyliśmy. Od słów do czynów droga daleka, ale mimo to mogła przeżyć emocjonalnie te słowa aż poniosła śmierć. To było w środę. Dziś jest Sobota i dowiedziałem się, że Agnieszka nie żyje. Pękł jej w czwartek tętniak mózgu, została przewieziona do szpitala i dziś odłączono ją od aparatury. Nie żyje. A ja teraz uważam że to a ją zabiłem. Że mogła tak bardzo przejąć się tym tekstem o zgłoszeniu do urzędu skarbowego. A może jednak mnie kochała i bardzo wstrząsnęło nią to, ze mam żonę? Może te zdjęcia z koleżanką plus postraszenie o urzędzie skarbowym ją tak przejęły. Nie mam słów by opisać co czuję, Wyrzuty mnie zabijają, ból i cierpienie jest jeszcze większe niż było. Jestem winny jej śmierci. Moja zemsta i kłamstwo to zrobiły. Teraz ona nie żyje, a ja wciąż ją kocham i cierpię. Najpierw cierpiałem dlatego, ze złamała mi serce idąc do łóżka z inny facetem. Rany ledwo zaczęły się goić a teraz nagle mam wiadomość o jej śmierci.



Nie jest to wykluczone, że informacja o tym, że już jesteś żonaty, a także zagrożenie kontrolą z Urzędu Skarbowego, mogły przyspieszyć rozwój choroby i doprowadzić do śmierci. Możesz teraz poznać, jak bardzo kłamstwo, manipulacja drugim człowiekiem potrafią go zniszczyć, pozbawić go radości, wprowadzić w nadmierny lęk, doprowadzić do przyspieszonego rozwoju choroby, a następnie zabić.

Trzeba teraz to przyjąć, że tak się stało i nie masz teraz na to wpływu. Trzeba żyć dalej wyciągając wnioski ze swoich kłamstw. Zawsze trzeba wcześniej pomyśleć i przewidzieć ewentualne skutkach swoich zachowań. Trzeba wiedzieć, że nasze słowa budują albo rujnują, wlewają radość życia, albo wprowadzają w stan choroby, zniechęcenia czy rozpaczy.

Módl się za nią. Proś Pana Boga o jej szczęście wieczne.

Ks. Józef Pierzchalski SAC



Liczba wyświetleń strony: 4552 * Liczba gości online: 8 * Ostatnia aktualizacja: 2018-12-10
© 2002-2018 by ks. Józef Pierzchalski SAC