MENU






Martwię się, że pójdę do piekła



Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Księże... Ja dlatego się martwię, że pójdę do piekła, ponieważ stan mojej duszy jest bardzo zły. Ale dobry Pan Bóg widząc, coś dobrego we mnie, kiedy widzi, że naprawdę się staram daje mi nawet pociechy. Ku mojej ogromnej radości. Jest we mnie zły duch, jest. Tylko się maskował, ja go czułam gdzieś tam w głębi swojej istoty, ale wykazałam się w wielu momentach po prostu głupotą. Byłam u egzorcysty, który sprawował nade mną egzorcyzmy, ale "nic" nie wyszło. Tylko, że ja w głębi serca pomyślałam, że ten człowiek miał słabą wiarę, nie byłam zdziwiona, że nie ujawnił się demon. Przez ten czas kiedy nie pisałam do księdza wydarzyło się mnóstwo rzeczy. były bardzo grzeszne momenty, kiedy czułam, że wiszę nad piekłem i o zgrozo mam taki stan duszy, że nawet byłabym w stanie wzgardzić Bożym Miłosierdziem. Czytając "Dzienniczek" siostry Faustyny wstrząśnięta myślałam, co trzeba mieć w sercu, żeby w obliczu grożącego piekła jeszcze odrzucić Boże Miłosierdzie... Przerażona jestem sobą. Wiem, że nie jestem pewna siebie co do tego jak się zachowam, gdy jeszcze bardziej pogrzeszę, jeszcze bardziej zniewoli mnie zły duch. Ale były momenty walki i raz po Spowiedzi Świętej kiedy wcześniej bardzo walczyłam ze złymi myślami miałam dużo czystości duszy w sobie. Oczywiście weszłam do Kościoła i dał mi Pan Bóg odczuć swoją obecność. Ja się czułam dziwnie lżej niż zwykle. Coś z tej radości było kiedy byłam młodą, czystą dziewczyną. Ale przyznam, że coś ciężkiego było w sercu po Komunii, obawiałam się w głębi serca, że była to Komunia świętokradzka, przed przyjęciem Komunii bałam się, że to będzie świętokradztwo... I potem jak się potknęłam w pokoju w myślach grzechem to zły duch, którego obecność czułam wcześniej obok siebie powiedział do mnie "jestem w Tobie"... I realnie odczułam jego obecność w sobie. Od tamtej pory już nie byłam w stanie się go pozbyć, tylko czułam jak mnie "infekuje" od środka i się rozrasta. Pamięta Ksiądz jak ja pisałam wiele razy o tym, że "nie mam serca", że jakbym nie miała wnętrza... Już wiem o co to chodzi to moje "nie mam serca" to... zatwardziałe serce po grzechach. Po straszliwie ciężkich grzechach! Ja mam na swoim koncie bardzo ciężkie grzechy myślami i dlatego jest tak jak jest. Kiedy próbowałam naprawdę walczyć to coś z tej zatwardziałości odeszło. Straszne jest dla mnie to, że mi Księża mówią, że to tylko pokusy. Byłam teraz u egzorcysty. On uważa, że to co ja przeżywam to jakieś "psychiczne" stany + plus dręczenie. Nie wierzy mi, że jestem mocno zniewolona, prawdę pisząc to ja się obawiam, że jestem opętana... Czytałam o opętanym księdzu, a on normalnie odprawiał Mszę Świętą, więc to nie jest tak, że nie wejdę od razu do Kościoła. Zło we mnie mieszka. Zły duch skłonił mnie do bardzo ciężkich grzechów. Ile obrazy Pana Boga, ile grzechów związanych ze złym. Koleżanka doradzała mi bym lekceważyła złego, ale on jest taki rozrośnięty we mnie, że nie da się lekceważyć ,a kiedy milczy to jeszcze bardziej niszczy mnie w środka, bo jest we mnie i jakoś "zalewa mi sobą duszę". Kiedy powzięłam postanowienie w sercu na Mszy Świętej, że będę walczyć ze złym to Pan Bóg dał mi potwierdzenie, że to dobra droga dał mi odczuć swoją obecność. Ja wiem, że to było błogosławieństwo od Pana Boga, bo wcześniej taka susza w duszy i zniszczenie po nie walczeniu i grzechach. Co do Spowiedzi Świętej... Księże ja uważam, że grzeszę ciężko w myślach no może nie cały czas, ale wiele razy w ciągu dnia, też coś uwalczę. Ale obawiam się, że chodzę do Komunii świętokradzko... Do Spowiedzi zaczęłam chodzić co dwa dni i przyznam, że wcale nie jestem pewna czy i tak nie byłam świętokradzko u Komunii. W głębi serca uważam, że TAK. Jakoś się próbuje ratować, dlatego chodzę. Ja nieraz naprawdę świadomie godzę się na zło, potem odrzucam je, ale widzi ksiądz przez chwilę się zgodzę. Nie wyobrażam sobie chodzić tak rzadko do Spowiedzi Świętej jak raz w miesiącu. Najrzadziej co tydzień. Czy jeśli tak ciężko grzeszę co chwila czy mogę chodzić do Komunii Świętej na zasadzie ratunku i lekarstwa? Bo wiem, że Komunia jest mim ratunkiem i balsamem. W każdym razie kiedy przegrywam walkę ze złym duchem, którego niestety słyszę przez cały czas prawie (nie daję mi spać) to się denerwuję strasznie. I ludzie to widzą... I tak oto słyszę od klientek w sklepie "boli panią głowa?" "jak panią widzę to mnie też boli". Ktoś mi powiedział, że zachowuje się dziwnie... Ja jestem straszliwie zdenerwowana i zmartwiona. Nie wiem jak sobie poradzić i gdzie uciec przed złym duchem. Atakuje mnie straszliwie. To, że teraz tu pisze a się nie modle jest ze szkoda dla mojej duszy, bo widzi Ksiądz ja się muszę naprawdę CAŁY czas modlić, bo on się wzmacnia kiedy ja się nie modlę. No i kiedy ja się denerwuje, że przegrywam... Moja siostra zauważyła, że dzieje się ze mną coś niedobrego. Niestety moja wierząca koleżanka była trochę wtajemniczona w moje sprawy, pisałam do niej smsy z prośbą o pomoc. A ona skontaktowała się z moją siostrą, wierząc,że ja mam schizofrenię. Naprawdę nie zna moich grzechów i mi zwyczajnie nie wierzy, że jestem zniewolona. Uważa naprawdę szczerze, że jestem chora... Uważa, że powinnam być już w szpitalu psychiatrycznym... Zadzwoniła do mojej siostry i jej opowiedziała, że ja zachowuje się dziwnie. Moja siostra już zaczęła mnie kontrolować i sprawdzać. Każe mi dzwonić wtedy i wtedy, bo jak nie to ona zadzwoni do sióstr, gdzie mieszkam i mi narobi problemów. Grozi, że jak trafię do szpitala to mnie ubezwłasnowolni... Już kiedyś mi mówiła, że "religia mi szkodzi". Jeśli ona mnie ubezwłasnowolni i będę mieszkała z nią to nie pozwoli mi chodzić na Mszę Świętą. W głębi serca wiem, że zły duch dąży do tego bym była w szpitalu i by mnie tam opętać. Bez Komunii i Mszy Świętej - po mnie. Moja siostra mi dziś wysłała mi wiadomość przez komórkę "Kocham Cię". Ani ta koleżanka ani moja siostra nie mają pojęcia co mi robią! Nawet moja przyjaciółka, która wie, że to stan duchowy, pisze mi, żebym może poszła do lekarza. Ludzie nie mają wiedzy o zniewoleniach. Myślą, że czemu ten egzorcysta mi nie pomaga... Że pójdę raz i będzie ok. Ogólnie... niesamowite upokorzenie. Jedna moja koleżanka o głębokiej wierze mi wierzy,(że to sprawa duchowa, ale nie wierzy, że jestem zniewolona, że zło mieszka we mnie, uważa, że jestem "czystą duszą") ona mnie wspiera modlitwą. Ogólnie jestem bardzo samotna w swojej duszy. Pan Bóg zasłonięty przez zło, ciągle obecny szatan no i ludzie z tą ich słabością. Może to kara za moje grzechy. Ale brak mi wsparcia ze strony ludzi. Nie mogę normalnie funkcjonować - ciężko mi się je, śpi, myje, czy nawet chodzi do toalety. Zmartwiona jestem ogromnie i nie mogę ukryć zmartwienia. Ogólnie unikam ludzi, bo się muszę cały czas modlić. Często jest to obrona przez złym powtarzanie słów Pisma Świętego i pomaga. Jest obroną. Ogólnie boje się, że stracę pracę, że trafię do szpitala uznana za chorą, ubezwłasnowolniona. Zły duch mnie wtedy opęta. Boję się, że wszystko skończy się naprawdę piekłem. I jakimś dramatycznym życiem. Błagam o modlitwę! Jest naprawdę źle. Pisząc to nie modliłam się - i mam konsekwencje w duszy, zły duch się bardziej rozpanoszył w duszy. Jest bardziej inteligentny ode mnie.; Przegrywam Księże. Czy jeśli bym umarła opętana, ze złym duchem w duszy czy będę zbawiona? Pytam naprawdę szczerze, bo nie wiem czy się go kiedykolwiek pozbędę... Co walczę to spadnę. raz nawet miałam cudowne doświadczenie od Pana Boga na modlitwie Litanii do Krwi Chrystusa mocy pana Boga w sobie jakby pan Bóg sam wyrzucił złego ducha ze mnie i dużo mi odnowił w duszy, ale po dłużej chwili ja z powrotem byłam zniewolona... Płakać mi się chce, to walka bez końca. Szczerze się obawiam, że mogłam przez lata chodzić do Komunii świętokradzkiej... Moja zbawienie jest naprawdę zagrożone ja to czuję w duszy... :( Z Panem Bogiem.



Jest w Tobie Duch Święty. Tego się trzymaj, jako fundamentalnej prawdy. Dopóki żyjemy, nasze życie może ulec przemianie. Myśl o Bogu, z Nim rozmawiaj, Jemu pozwól się prowadzić. Nie skupiaj się na złym duchu, nie zastanawiaj się nad nim. Bóg zawsze pierwszy w Twoich myślach, pragnieniach, snuciem planów, w marzeniach. Twoim przeznaczeniem jest niebo, a nie piekło. Roś Boga o to, aby się Jemu podobać, Jego wolę pełnić. Za zło, które dotychczas czyniłaś, staraj się Bogu wynagradzać, przepraszać, pokutować.

Ufamy Bogu, że w chwilach trudnych, On da nam siłę, byśmy stanowczo przeciwstawili się złu. Każdego dnia mów NIE grzechowi, wszelkim pokusom do niego prowadzącym. To nie Ty masz się pozbyć złe ze swoich myśli, z serca, lecz Bóg. Nie usiłuj czynić czegokolwiek, co nie jest w Twojej mocy, lecz jest w mocy Boga. Nie wpadaj w lęk, w popłoch czy zniechęcenie. Próby, przez które przechodzisz, są dla umocnienia Twojej wiary i miłości do Boga.

Staraj się często przystępować do Sakramentu Pokuty. Jeśli jest tak a potrzeba, to nawet raz w tygodniu. To jest moc łaski, którą w tym sakramencie otrzymujesz. Spotykasz Miłosiernego Jezusa. Jeśli nie zgadzasz się z myślami złymi, które pojawiają się w Tobie, nie popełniasz grzechu. Możesz przyjmować Komunię św. Nie popełniasz grzechu ciężkiego w myślach, jeśli nie ma przyzwolenia na to, co pokusa proponuje. Mów stanowczo NIE, ?Boże, te myśli nie są moje, ja tego nie chcę. Bądź uwielbiony Panie. Proszę o Twoje Miłosierdzie?.

W Twoim tekście nie znajduję niczego, co wskazywałoby na popełnianie w myślach grzechów ciężkich. Możesz zatem, z spokojnym sumieniem, przyjmować Komunię św.

Co do Twoich bólów głowy zachęcam Cię, abyś skorzystała z doświadczenia kobiety, która się z tym problemem zmagała. Przeczytaj tekst z książki J. i S. Eldredge, Urzekająca, Warszawa 2005, s. 186-191. Odmawiaj różaniec. Zachęcam Cię, abyś w tej sprawie, z którą się zmagasz, odmówiła Nowennę pompejańską. Maryja Cię poprowadzi.

Zło nie jest w stanie przesłonić Boga. Tego nie ma również w Twoim życiu. Bóg jest większy, mocniejszy od złego ducha. Zły duch, to upadły anioł, stworzony przez Boga anioł. Diabeł nie uczyni Ci żadnej krzywdy, gdyż chroni Cię Jezus.

Nie unikaj ludzi. To nie jest tak, że musisz cały czas odmawiać modlitwy. Spotykaj się ze znajomymi, czytaj książki, słuchaj dobrej muzyki. Modlimy się nieustannie, kiedy czynimy to, co jest dobre, co Bogu miłe, co się Jemu podoba. Nieustanna modlitwa, to nie ciągłe odmawianie modlitw, lecz takie życie, które jest świadczeniem o Bogu, zwiastowaniem Jego obecności wśród nas.

Korzystaj z rozmowy z egzorcystą. Jeśli on uzna, że potrzebujesz jego modlitwy nad Tobą, przyjmij to z zaufaniem. Myśl nie o piekle, lecz o niebie. Wszyscy jesteśmy do nieba przeznaczeni. Wydaje mi się, że wmawiasz sobie, iż jest źle. Dopóki wierzę Jezusowi, dopóki Go kocham, ufam Jego, jest dobrze.

Nie jesteś opętana, nie nosisz w sobie złego ducha, lecz wypełnia Cię Duch Święty. To Jego miłość rozlana jest w Twoim sercu. Nie będziesz potępiona. To nie Ty masz się pozbyć wpływu złego ducha na Twoje życie, lecz Jezus Chrystus. Proś Jego. Twoim zadaniem jest pokorne proszenie. On jedynie zwycięża złego.

Przyjmuj Komunię świętą, nawet codziennie, jeśli masz możliwość uczestniczenia we Mszy św. Odwago. Nie poddawaj się. Bóg jest po Twojej stronie. On zawsze odnosi zwycięstwo nad złym duchem.

Ks. Józef Pierzchalski SAC

www.przemiana.biblia.pl



Liczba wyświetleń strony: 16968 * Liczba gości online: 2 * Ostatnia aktualizacja: 2018-12-19
© 2002-2018 by ks. Józef Pierzchalski SAC