MENU






Jestem załamany



To wszystko jest niezwykle bolesne, nie do przyjęcia wręcz. To jest straszne, że nie mam spokoju ducha i pojawiają się w mojej głowie miliony pytań. Nie rozumiem tego, dlaczego będąc z tamtym mężczyzną, spotykając się z nim i współżyjąc, wysyłała mi regularnie co 3 tygodnie lub raz na miesiąc wiadomości? Ja odbierałem to jako znak, że wciąż o mnie myśli, nie może zapomnieć i żywi uczucie. Skoro nie kochała mnie i była z nim, to dlaczego interesowała ją moja osoba? Potem kiedy z nim rozstała się i miałem pretensje do niej o to, że współżyła, to twierdziła między aroganckimi i wulgarnymi odzywkami, że była zakochana we mnie, że nie odkochała się, że gdyby się odkochała, to nie szukałaby kontaktu ze mną. Nie umiem tego pojąć jak można darzyć uczuciem jedną osobę, tęsknić za nią, szukać z nią kontaktu, pisać listy przez Internet, a jednocześnie spotykać się z drugą osobą co drugi dzień i współżyć? Potrafi mi to Ksiądz wytłumaczyć? Na temat tego faceta powiedziała mi, że zależało jej na nim, że ''była do niego przywiązana, a nie że kochała''. Że ''można o kimś myśleć, troszczyć się o tą osobę, ale to nie musi być miłość''. I mimo, że nie są ze sobą to bardzo się lubią i szanują. On natomiast mi powiedział, że miał od niej wiele dowodów miłości, że go kochała, ale on wszystko popsuł, bo nie odważył się na poważny związek z nią, dlatego że ona miała dziecko i była od niego starsza. Teraz już sam nie wiem kto z nich mówił prawdę. Nic z tego nie rozumiem. Jak było naprawdę? Nie dałem jej szansy bo zraziłem się jej postępowaniem i bardzo pożarliśmy się. Potem miała następnego Przemka, z którym dzieliła ją odległość jak już wspominałem w poprzednim liście. Gdy z nim utrzymywała znajomość to również zdarzyło jej się napisać do mnie i zagadać. Po co to robiła? W jakim celu? Założyła konto na portalu społecznościowym i odszukała mnie. Tam się zapisuje kto odwiedzał mój profil. Ja wtedy się mocno wkurzyłem tym postępowaniem i skłamałem, że mam żonę. Wtedy ona miała to konto jeszcze 2 tygodnie i skasowała je. Na swojej stronie w sieci opublikowała zdjęcie kwiatów, jakie wysłał jej ten mężczyzna z Anglii i napisała, że spotkała na swojej drodze tak wyjątkowego człowieka, że aż sama jest w szoku. Napisała publicznie, że jest wspaniały. Że aż się popłakała jak dostała kwiaty i liścik. Minęły 3 tygodnie i ona znowu założyła konto na portalu randkowym i pierwsze co zrobiła to weszła na mój profil oglądać moje zdjęcia. Napuściłem koleżankę, aby zagrała komedię, że jest moją żoną i kazała jej odczepić się. Wtedy ona znowu skasowała konto całkowicie z portalu. I tak minęło 4 miesiące i znowu weszła mi na profil. Moja koleżanka po raz kolejny jej napisała do słuchu i dodała teksty o urzędzie skarbowym, o tym że pisze pismo na nią. I po dwóch dniach nagle ta dziewczyna nie żyje. Jestem załamany tak, że chciałbym umrzeć. Dlaczego tak Bóg każe mi cierpieć? Najpierw wykańczała mnie psychicznie tym, że zmieniała mężczyzn jak rękawiczki i współżyła z nimi, a teraz jeszcze jej śmierć mam przeżywać. To jest zbyt wiele. Budzę się po kilka razy w nocy z koszmarami i czuję ogromny żal i ból. Czy umie wytłumaczyć mi Ksiądz jej postępowanie? Zachowywała się tak jakby sama nie wiedziała czego chce i kogo kocha. I dlaczego ona podała mi inną wersję znajomości z tym pierwszym mężczyzną i dlaczego on podał mi inną. Ona mówiła, że nie kochała tylko była przywiązana, a on twierdzi, że miał dowody miłości, że go kochała. Kompletnie nic nie rozumiem z tego. To wszystko nie trzyma się kupy. I dlaczego tak długo cierpię, dlaczego Bóg nie gasi uczucia we mnie do niej? Zastanawia mnie jeszcze, czy teraz Bóg przyjmie ją do nieba i czy mogę liczyć, że da jej zdolność do głębszej miłości niż takiej jaką mi tu zaserwowała.



Czy wszystko musisz rozumieć? Dlaczego chcesz zrozumieć kobietę, której życie było pogmatwane, skomplikowane, uzależnione od seksu? Tam, gdzie działa szatan, tam nie można zrozumieć spraw prostych. On gmatwa, mąci umysł człowieka. Nie rozważaj tego, co ona robiła, nie szukaj odpowiedzi. Prowadziła podwójne życie. To była jej bieda i dramat moralny.

Dlaczego interesowała ją Twoja osoba? Zło chce doprowadzić do dramatu, rozpaczy, nie tylko osobę, którą już wzięło w swoje posiadanie, ale też i tych, których jeszcze można oszukać, uzależnić od siebie. Jej odpowiedzi skierowane do Ciebie wskazują na wpływ złego ducha: arogancja i wulgaryzm. Ona nazywała miłością to, co było kłamstwem, zdradą, brakiem uczuć i szacunku do Ciebie.

Osoby kuszone przez złego ducha, tworzą pozory miłości, iluzję miłości. Kłamią, oszukują, zwodzą. Była uzależniona od seksu, od swoich namiętności, żądz. Mówiła to, co będzie dawało jej przyjemność, doznania. Nie chciała tergo tracić, dlatego nie mówiła prawdy.

Można o kimś myśleć, troszczyć się o tę osobę, nie kochając jej. Osoba ta była dostarczycielem doznań seksualnych. Trudno mówić o tym, że oni się szanowali, skoro ze sobą współżyli. Nie ma szacunku do osoby ktoś, kto jest z drugim jedynie dla seksu i w każdej chwili może od niego odejść.

Nie wiem, czy jest sens zgłębiania tematu i poznawania prawdy. Nie ma osoby, która chciałby prawdę ujawnić. Ona nie żyje. Mężczyzna, którego pytasz, nie wiesz, na ile jest osobą wiarygodną. Dlaczego pisała do Ciebie, gdy była z kimś innym? Dla relaksu. Inny mężczyzna jest pewną odskocznią, zmianą, której potrzebowała. Z Tobą była na płaszczyźnie emocjonalnej, uczuciowej, z innymi na płaszczyźnie cielesnej, seksualnej. Być może inni mężczyźnie nie dawali jej tego, co otrzymywała od Ciebie?

To nie Bóg każe Ci cierpieć, lecz Ty sam sprowadziłeś na siebie cierpienie. Czy Bóg chciał, abyś wchodził z tą kobietą w relację? Ty ją wybrałeś. Ponosimy konsekwencje naszych wyborów. Niekiedy nie rozeznajemy, nie poznajemy osoby, lecz się w nią nadmiernie angażujemy. To kobieta Ciebie wykańczała, a nie Bóg. Nie przypisuj Bogu tego, czego On Ci nie uczynił. Jak można wytłumaczyć jej postępowanie? Uzależniona od seksu, kuszona przez złego ducha, szukająca wyłącznie doznań, przyjemności, które nazywała miłością. Ona z czasem mogła uwierzyć w to, czym żyła, że to jest prawdziwe i pochodzi od Boga. To, co jest kłamstwem, w czym nie ma Boga, nie ma ducha, nie jest odpowiedzialnością, w tym jest działanie diabła. Była uzależniona od pokus, chętnie im ulegała. Być może doznała uwiedzenia, molestowania i nie potrafiła się z tego uwolnić, nie szukała kapłana, który pomógłby jej spotkać Jezusa.

Dlaczego ona podała Ci inną wersję, a mężczyzna, który był z nią, inną? Tam, gdzie działa zły duch, zasadą obowiązującą jest kłamstwo, nie wolno mówić prawdy. Stawiasz pytanie, dlaczego Bóg nie gasi Twojego uczucia do niej? Ponieważ to nie Bóg rozpalił w Tobie uczucie do tej kobiety, lecz zły duch. On wprowadza Cię teraz w udrękę, a nawet w oskarżanie Boga za coś, czego Bóg nie uczynił. Nie wolno zła przypisywać Bogu, iż On jest jego sprawcą. Tam, gdzie jest nieczystość, tam jest demon. On miał wpływ na tę kobietę, a przez nią na Ciebie. Co zrobić? Oddaj się w niewolę Miłości Matce Najświętszej. Staraj się często uczestniczyć we Mszy św. i przyjmować Komunię świętą. Codziennie odmawiaj Różaniec.

Ks. Józef Pierzchalski SAC

www.przemiana.biblia.pl



Liczba wyświetleń strony: 16961 * Liczba gości online: 2 * Ostatnia aktualizacja: 2018-12-19
© 2002-2018 by ks. Józef Pierzchalski SAC