MENU






Księga Gości


Dodaj wpis



Nick:adam do M
Data:21-09-2018 (05:03)
Treść:Czy sądzisz, że to co napisałaś może pocieszyć rodziców cierpiących dzieci? Uważasz, że dostrzegają w swoich biednych dzieciach Chrystusa? Pozdrawiam!
Nick:adam do M
Data:21-09-2018 (04:54)
Treść:Ale dlaczego Bóg nie uzdrowić wszystkich dzieci? Tak jak to czynił będąc na ziemi...
Nick:M
Data:20-09-2018 (11:19)
Treść:W każdym niewinnym, cierpiącym dziecku, cierpi niewinny Chrystus. Bóg cierpi wszędzie tam gdzie jest niesprawiedliwość, wyzysk, krzywda, grzech.
Cierpienie jest konsekwencją grzechu, ale grzechu w ogólności, grzechów ludzkich od raju poprzez wszystkie wieki, bo wszyscy po kolei dokładamy się do takiego stanu zła na ziemi.
Nick:adam do M
Data:20-09-2018 (05:07)
Treść:Ano właśnie! Czy te krzyże zsyla tym chorym dzieciom Milujacy Ojciec? Czy one mają je przyjmować, jako zjednoczenie z krzyżem Chrystusa? Pozdrawiam!
Nick:M
Data:19-09-2018 (08:38)
Treść:Adamie, a co powiedziałbyś tym wszystkim, którzy cierpią? Dzieci na oddziałach onkologicznych, chorzy w szpitalach psychiatrycznych, niepełnosprawni...? Gdzie jest Bóg w ich życiu?
Nick:W. Dz.
Data:16-09-2018 (14:19)
Treść:Adamie
Kryzysy, trudności, cierpienia, trudne doświadczenia, porażki, choroby? to są nasze krzyże. One są wpisane w nasze ludzkie życie. My ich nie zapraszamy, one przychodzą, czy my chcemy, czy nie. I przychodzić będą przez całe życie.
Nie każdy człowiek potrafi spojrzeć na krzyż przez pryzmat swojej wiary, nie potrafi swojego krzyża połączyć z Krzyżem Chrystusa i poprosić Jezusa o uleczenie swoich ran. To nie jest łatwe, zwłaszcza dla człowieka niewierzącego, słabego psychicznie czy słabej wiary. Często spotykam ludzi, którzy przeklinają swoje cierpienie, złorzeczą, nie są pogodzeni, często pytają dlaczego mnie to spotkało? i mają żal do całego świata.
Każdy człowiek niesie swój krzyż, który musi wnieść, mimo upadków, czy przeciwności życia na swoją Golgotę. Ty też. I aby móc dźwigać swój krzyż, potrzeba nam pokory, wewnętrznej siły, którą nabieramy patrząc na Krzyż i łącząc swój krzyż z Krzyżem Chrystusa. W Krzyżu Chrystusa jest nasza siła i nasza moc. W Krzyżu Chrystusa jest odpowiedź na nasze pytania. To Krzyż jest drogowskazem naszego życia. Człowiek wierzący pod ciężarem własnego krzyża potrafi zatrzymać się, przemyśleć swoje dotychczasowe życie, dostrzec prawdę o sobie, a wtedy jego życie nabiera innego sensu, innej perspektywy. Krzyż Chrystusa potrafi przemienić człowieka, gdy tylko zaufa i z pokorą Go przyjmie.
Nick:Iwona
Data:16-09-2018 (11:53)
Treść:Do Adama
Adamie tylko my cały czas zadajemy rany Jezusowi na krzyżu grzesząc. Dlatego krzyż i zawsze będzie w naszym życiu. Pozdrawiam
Nick:adam do W. dz
Data:16-09-2018 (11:19)
Treść:A ja jakoś nieszczegolnie lubię krzyże w moim życiu. Na ogół wolę żyć mając świadomość tego, że Chrystus już nie wisi na krzyżu i że uleczyl mnie swoimi rana i... Pozdrawiam!
Nick:W.Dz.
Data:14-09-2018 (17:43)
Treść:Zrozumieć Krzyż w życiu człowieka, w swoim życiu osobistym to trudna rzecz. Na wiele pytań nie znajdujemy odpowiedzi. Ksiądz Józef tak pięknie powiedział "Krzyż jest miejscem spotkania człowieka z Bogiem". Właśnie tak, bo moja droga z Jezusem jest drogą Krzyża, ale przez to drogą do nieba. Krzyż niesiony razem z Jezusem ma wartość zbawczą. Dzisiaj w Krzyżu widzę sens i wartość ludzkiego życia, widzę twarz Jezusa naznaczoną nieskończoną miłością do mnie, ale do takiej postawy potrzebowałam czasu, dojrzałości, wielu trudnych doświadczeń życiowych. Krzyż przemienia ludzką bezsilność w wielką siłę.
Św. Charbel powiedział: "Historia ludzkości jest pusta bez Krzyża, ponieważ przemija, podczas gdy Krzyż jest stały, nieprzemijający. Twoja własna historia będzie pusta bez Krzyża, ponieważ przemijasz i tylko Ukrzyżowany daje ci życie i zapewnia wieczność. Tylko Krzyż zapewni ci świętość".
I taka moja refleksja patrząc na obraz do dzisiejszego komentarza. Pamiętam ostatnią Drogę Krzyżową naszego Papieża - Św. Jana Pawła II. odprawianą w Wielki Piątek. Może i Wy pamiętacie. Jakoś szczególnie utkwiła w moim sercu. Pamiętam, kiedy Ojciec Święty nie miał już sił fizycznych, był bardzo cierpiący, a nogi odmówiły posłuszeństwa, aby iść za Chrystusem na Golgotę, to w postawie siedzącej w swoich dłoniach trzymał Krzyż i mocno przytulał do swojego serca. Zobaczyłam cierpiącego Jezusa i cierpiącego Ojca Świętego. Dwie cierpiące Osoby złączone bólem, utrudzone, idą razem niosąc krzyż.
Niech Krzyż będzie dla nas najwyższą świętością. Nigdy nie przechodźmy obok Niego obojętnie.
Nick:Piter
Data:14-09-2018 (12:15)
Treść:Też wolę czytać, ale to jest dobre, bo można coś robić i parę razy sobie puścić, żeby lepiej załapać treść. Dobry pomysł.
13410 wpisów na 1341 stronach
« poprzednia -   1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  ...1341 - następna »

Liczba wyświetleń strony: 244 * Liczba gości online: 7 * Ostatnia aktualizacja: 2018-09-21
© 2002-2018 by ks. Józef Pierzchalski SAC